Chociaż buty na obcasach historycznie były najpierw domeną mężczyzn, dziś w tym wydaniu są zupełnym tabu. Oprócz 2-3 centymetrowego, klasycznego, płaskiego obcasa w butach wizytowych, mężczyzna chcący dodać sobie wzrostu nie ma wielkiego wyboru. Mówiąc dokładniej – nie miałby, gdyby nie Conhpol.

Jest wiele powodów, dla których mężczyzna może chcieć wydawać się wyższym. Ważne wydarzenie życiowe, oficjalna okazja, wizerunkowo wymagający zawód, wysoka pozycja społeczna lub – w końcu – zwykły kaprys. Sugestia wysokich obcasów oczywiście nie może być brana poważnie pod uwagę, ale istnieje dyksretne i eleganckie wyjście z sytuacji, godne dżentelmena – szczęśliwa siódemka Conhpol.

ilustracja 1

Ludwik XIV na obcasach i współczesny dżentelmen, czyli 7 centymetrów kiedyś i…. teraz.

 

Sekret butów podwyższających tkwi w unikalnej, objętej patentem konstrukcji obuwia, która na zewnątrz jest zupełnie niewidoczna, ale daje efekt w postaci dodatkowych siedmiu centymetrów wzrostu. Takiego efektu nie można uzyskać dodatkową wkładką czy innymi domowymi sposobami, bo buty podwyższające muszą spełniać wszystkie normy butów standardowych – klasyczna konstrukcja butów męskich, zapewniająca wygodę, stabilizację stopy i wytrzymałość.

ilustracja 2

Wygląd ma równie ważne znaczenie, dlatego buty podwyższające nie odbiegają designem od standardowych kolekcji męskich. Większość panów wybiera je na specjalne okazje, najczęściej własny ślub, ale dostępność modeli wykracza daleko poza obuwie stricte wizytowe. Buty podwyższające występują w szerokiej gamie modeli, które można nosić na co dzień. Oprócz swojej dyskrecji, mają jedną niepodważalną zaletę – są wygodne tak, jak standardowe obuwie.

Szczęśliwa siódemka ma naprawdę zacne grono wielbicieli – oprócz przyciśniętych potrzebą chwili młodych panów, lubiane są zwłaszcza przez biznesmenów, polityków i mężczyzn na wysokich stanowiskach.